Przedruk z LATO NA GORĄCO

 

Szaleństwo na plaży w Ustce

Big Brother, aktorzy i kadra piłkarska:

Wakacyjne pojedynki

Klaudiusz Sevković rozdaje autografy wielbicielkom

Reprezentacje aktorów, „Gulczas i Klaudiusz Sevković, Brathanki, Republika, połowa reprezentacji Polski w piłce nożnej i zespół Brauo Sport to tylko niektóre drużyny biorące udział w widowisku, jakie sprezentował wakacyjnym gościom Ustki jeden z naszych czołowych piłkarzy, Tomasz Iwan, organizując w tym nadmorskim mieście turniej piłki nożnej w wydaniu plażowym.

Iwona Guzowska w towarzystwie Andrzeja Gołoty

Zwyciężyli oczywiście faworyci, czyli reprezentanci Polski, ale inne drużyny wcale nie zamierzały ułatwić im zadania. Znakomicie radzili sobie m.in. Olaf Lubaszenko, Paweł Deląg, Marcin Daniec i Michał Milo­wicz, a także... mistrzyni świata w boksie Iwona Guzowska, która wspomogła jedną z drużyn. Tomasz Iwan zapewnia, że w przyszłym roku nastąpi ciąg dalszy zabawy.

Na bramce Piotr Gulczyński - „Gulczas"

Milowicz podaje do Dańca. Za chwilę bramka rywali będzie w opałach

M. Walczak

 

 


Przedruk z Dziennika Bałtyckiego

 

Reminiscencje - Tomasz Iwan Show


Tomasz Iwan był pomysłodawcą i organizatorem Tomasz Iwan Show - pokazowego turnieju w plażowej piłce nożnej. Na co dzień występuje w lidze holenderskiej.

>- Trochę zmęczyła pana impreza?
- Tak. Słońce i deszcz. Setki rozdanych autografów, ale fajnie, że to wszystko wyszło.
-Czym byliście bardziej zmęczeni? Grą na piasku czy tłumami kibiców rozdających autografy?
- Chyba kibicami. To pierwsza taka impreza na plaży w Ustce. I nie wszystko do końca zostało zorganizowane tak jak powinno. Kręcący się tłum w miejscu, gdzie powinniśmy mieć choć trochę luzu. Zdajemy sobie jednak sprawę, że taka jest cena popularności. To jest niesamowita atrakcja i tak należy do tego podchodzić. Sama gra to przede wszystkim zabawa i kilka minut biegania po piasku, to chyba nas, zawodowych piłkarzy nie powinno specjalnie zmęczyć.
- Zdaje sobie pan sprawę, że jest najbardziej znanym ustczaninem w Polsce?
- Tak. I wykorzystuję to jak mogę. Chciałbym aby moi przyjaciele częściej przyjeżdżali do Ustki na taką zabawę. To jest coś, co wabi turystów. Jeżeli będę miał taką możliwość, to będę chciał by taka impreza organizowana była cyklicznie. Cieszę się, że jak na pierwszy raz przyjechało dużo znanych ludzi. Podejrzewam, że w Ustce od kilku lat na raz nie było tak wiele gwiazd.
- Kto wpadł na pomysł tego typu imprezy?
- Sama idea zrodziła się już dosyć dawno. Już nawet dwa lata temu... Z różnych przyczyn nie dochodziło to do skutku. W tym roku udało się. Nie zostało to zorganizowane tak jakbyśmy chcieli. Było mało czasu. Niektórzy piłkarze wracali bezpośrednio z Ustki do swoich klubów np. Piotr Świerczewski bezpośrednio z Ustki wyjeżdżał do Marsylii. To wszystko było trochę chaotyczne i miało przybyć jeszcze więcej zawodników, ale nie udało się. Przy okazji takich zawodów zawsze ktoś nie dopisze, nie przyjedzie. To się zdarza. Cieszę się, że udało się. To było główne założenie - by ściągnąć ludzi na plażę. Już sam mecz, rywalizacja - to traktujemy bardziej zabawowo.
- Grał już pan wcześniej na plaży w takich turniejach pokazowych?
- Nie. W takich typowych plażowych zmaganiach jeszcze nie. Wiadomym jest jednak, że chyba nikt nie lubi leżeć plackiem na plaży i potrzebuje trochę ruchu. Jednak w takim wydaniu jak tutaj - grałem po raz pierwszy.

- Jak z kondycją? Czy wytrzymywaliście? Na plaży gra się przecież zupełnie inaczej?
- Nie. W końcu jesteśmy reprezentantami Polski. To do czegoś zobowiązuje. Gra się jednak bardzo ciężko. Bieganie po piasku być może z boku wygląda na zabawę i wydaje się, że nie potrzeba do tego żadnego wysiłku. Wręcz przeciwnie. Po kilku przebieżkach nogi robią się ciężkie.
- Może dobrze, że trener Engel tego nie widzi jak się męczycie?
- Na pewno trener to zobaczy i będzie wiedział, że odpoczywamy w taki sposób. Bądź co bądź ruszamy się i to może nam tylko pomóc.
- Czy pan wie, gdzie już będzie grał od sierpnia?
- Na razie nie. Wracam do Holandii, czekam na odpowiedź od FIFA odnośnie mojego statusu. Jeżeli będę miał swoją kartę "na ręku" to nie powinno być problemu ze znalezieniem klubu.
- Ma pan już jakieś propozycje?
- Nie. Ludzie, których zatrudniam są od tego i rozglądają się, ale jeszcze zbyt wcześnie o tym mówić. Przede wszystkim muszę wiedzieć, czy będę zawodnikiem wolnym czy nie.


Za rok Jantar

Mirosław Iwan pomagał w organizacji show, gra oraz trenuje w IV ligowym Jantarze Ustka.

- Jak ocenia pan imprezę brata?
- Superzawody i superzabawa. Cieszy mnie frekwencja. Dawno tu nie było tak dużej widowni na meczach piłki nożnej.
- Chyba więcej ludzi, niż na IV-ligowym prowadzonym przez pana Jantarze?
- No... chyba tak. Szkoda tylko, że nie było drugiej trybuny gdzie więcej ludzi mogłoby usiąść. Nie starczyło czasu na jej ściągnięcie. Wtedy byłoby jeszcze lepiej, wygodniej. Bo tak było to, niestety, dosyć uciążliwe. Mimo to jest bardzo sympatycznie i atrakcyjnie.
- Wywodzi się pan z Ustki, mieszka tutaj, więc mógł pan okazję grać chociażby okazyjnie na plaży. Gdzie jest trudniej?
- Niewątpliwie na piasku jest o wiele ciężej. Myślałem, że będzie to trochę lżejsze. Po dwóch przebieżkach zrobiło mi się trochę ciemno w oczach. Piasek wchodzi w nogi. Już tutaj decyduje więc o powodzeniu technika i odpowiednie wyszkolenie zawodników.
- To akurat w pana przypadku nie powinno stanowić problemu?
- Chyba nie. Chociaż w pierwszych meczach zmarnowałem jedną doskonałą pozycję. Potem jednak przyszły okazje do rehabilitacji.
Uważam, że wszystko jest traktowane jak zabawa. To jest po prostu show - jak wskazuje tytuł. Zabawa - dla turystów i przy okazji dla Ustki. Chciałbym, aby o naszym mieście było po prostu słychać.
- Zastanawia się pan, czy za rok zrobicie coś podobnego?
- Cała impreza robiona jest przez Tomka i naszą rodzinę, tak by na stałe weszła do kalendarza letnich imprez Ustki. Tak jak wiemy, Tomek wypowiadał się, że zimą jest turniej u Piotrka Świerczewskiego, latem chcemy, aby był w Ustce, u Iwana. Od lat chodziło to po głowie i Tomkowi i ojcu - Ludwikowi, aby coś takiego zorganizować. Dwa lata temu i w 2000 r. nie zdążyliśmy. Teraz znaleźli się sponsorzy i doszło to do skutku. Dążymy do tego, aby ludzie przyzwyczaili się, że na początku wakacji w Ustce zagrają najlepsi.
- Oby udało wam się ściągać wciąż popularne gwiazdy. W tym roku nie zagrał zespół prowadzonego przez pana Jantara?
- Chciałem, aby tak się stało. Dążyłem do tego. Jednak po rozmowie z Tomkiem, brat uświadomił mi, że to ma być bardziej impreza zabawowa, reklamowa niż po prostu taki typowy turniej piłkarski. Z tego względu w ostatniej chwili usunęliśmy Jantar. Bardzo ubolewam nad tym i żałuję, myślę, że za rok dopnę swego.
- Chyba, że któryś z pana podopiecznych zacznie grać w reprezentacji i dostanie zaproszenie...
- No właśnie... (szeroki uśmiech trenera).


Rozmawiał Rafał Szymański

Fot. APR-SAS


powrót